Gry (nie) dla każdego? - Co nieco o PEGI

Jest to pierwsza część cyklu felietonów, traktujących o grach, jako produkcie skierowanym do konkretnych odbiorców. Będzie tu mowa między innymi o zaleceniach PEGI, budowaniu relacji z klientem oraz utrzymaniu wizerunku...

Jako, że dopiero wróciłem z dłuższego wyjazdu, dopiero teraz mogę podzielić sie z Wami pewnymi spostrzeżeniami dotyczącymi gier, jako produktu, który jest skierowany do konkretnego gracza. Od dłuższego czasu przygotowywałem ten cykl, który oparty będzie głównie na Waszych sugestiach i radach, a także Waszym zdaniu na konkretne tematy. Postaram się więc, aby kolejne felietony pojawiały się w regularnych, tygodniowych idstępach czasowych. Na pierwszy rzut idzie więc klasyfikacja PEGI, o której to przeczytacie poniżej.

Nasze rozważania na temat zasadności PEGI w grach rozpoczniemy od krótkiego wyjaśnienia czym w ogóle są ratingi gier komputerowych i w jakim celu zostały stworzone.

Rating PEGI jest to Pan European Game Information, czyli informacja o tym, jakie treści zawiera w sobie produkt, który akurat trzymamy w rękach, ewentualnie, w który gra sobie nasze dziecko. Chodzi tu głównie o skategoryzowanie pewnej zawartości, czyli contentu gry, a zarazem jego uogólnienie, które zawarte jest w małych piktogramach, czytelnych dla praktycznie każdego potencjalnego nabywcy gry.

Pan European Game Information wyróżnia rating wiekowy, który obejmuje takie grupy wiekowe, jak: trzy lata, siedem, dwanaście, szesnaście oraz osiemnaście lat. Ułatwieniem jest dodatkowe oznaczenie kolorystyczne tła piktogramu, które działa na podobnej zasadzie jak sygnalizacja świetlna na ulicy... zielone (PEGI 3, PEGI 7) nie posiadają praktycznie żadnych treści nieodpowiednich dla dzieci i młodzieży, za to żółte tło (PEGI 12, PEGI 16) mówi nam już o tym, że w grze zawartych jest więcej elementów nienadających się dla osób młodszych. Nie muszę już pewnie tłumaczyć dlaczego oznaczenie PEGI 18 jest czerwone, to już pewnie jest dla Was, graczy oczywiste.

Dodatkowo, obok powyższych znaków, na pudełku z grą możemy znaleźć także piktogramy opisujące samą jej zawartość, która nie jest odpowiednia przykładowo dla naszych dzieci, a są to m.in. przemoc, strach, wulgaryzmy, dyskryminacja, hazard i wiele więcej.

Jak wiemy, od zawsze toczone są dyskusje dotyczące zasadności i przestrzegania PEGI w różnych krajach europejskich, dlatego też postanowiłem przyjrzeć się temu zjawisku w naszych realiach.

Nie musimy długo szukać, żeby zobaczyć dziecko w sklepie, które ściska w rękach grę, nie przejmując się tym, że nie jest to pozycja dla niego przeznaczona. Co więcej, mamy tutaj też problem nieświadomości rodziców, którzy kupują swoim pociechom gry tylko po to, aby sprawić im przyjemność. Nie wiedzą natomiast, że świeżo nabywany produkt posiada treści dla niego nieodpowiednie.

Pytałem osoby mi znane (i te nieznane także) o to, jakie jest ich podejście do tematu i muszę powiedzieć, że wyniki moich sondaży mnie nie zaskoczyły. Większość z nich uważa, że ratingi nie są nikomu potrzebne, a jeżeli ich obecność jest z pewnych powodów zasadna, to nie są one przestrzegane. Faktycznie, osoby znające się na temacie raczej nie potrzebują specjalnych oznaczeń, żeby wiedzieć, że gra, przykładowo, nie nadaje się dla małych dzieci, ale ci, którzy produkcje tego typu kupują od święta, sami mogą być zdziwieni... Oczywiście są też tacy nabywcy (i jest ich całkiem sporo), którzy wzorowo trzymają się sugestii PEGI i chwała im za to. Dużą rolę w tym temacie odgrywają też sprzedawcy, którzy coraz częściej rzetelnie informują o zawartości sprzedawanego produktu, co jest efektem tego, że po prostu są na bieżąco z, jakże obszerną gałęzią przemysłu, jaką są gry komputerowe.

Moim zdaniem, PEGI jest potrzebne, aby budować świadomość klienta i pomagać mu w wyborze produktu, ale powinno się też go przestrzegać. Jeśli pozycja jest sygnowana ikonką 18, to wiadomo, że jest ku temu jakiś powód.

Co Wy o tym myślicie? Jakie jest Wasze zdanie dotyczące ratingów wiekowych i ich zastosowania w różnych rejonach świata. Komentarze mile widziane. Zapraszam do dyskusji.

Brak komentarzy, Twój może być pierwszy...

Krzysztof Lewandowski

Specjalista ds. IT, publicysta i autor opowiadań fantasy, oraz sci-fi. Na co dzień student kilku kierunków. Grami zajmuje się od dłuższego czasu, a od kilku lat czynnie bierze udział w ich tworzeniu. Zawsze pisze to, co myśli, a każdy artykuł czy recenzję szlifuje niczym bezcenny diament po to, aby czytelnik miał jasność przekazu. Uwielbia muzykę, która jest jego pasją, a także podróże i aktywne spędzanie czasu. 

Brak gorących dyskusji