Gry odkryte na nowo... Assassin's Creed III

gra

Gdzie historia rodzi się na nowo...

Na wstępie pragnę jedynie wspomnieć, iż poniższy artykuł nie ma charakteru recenzji, a jest to jedynie opis przeżyć wewnętrznych autora.

Dawno, dawno temu, za kilkoma górami i tyloma jeziorami po raz pierwszy pod moją strzechę trafiła zapakowana w ozdobny papier pierwsza część sagi traktująca o losach i przygodach młodego Altaira, Assassin's Creed. Mogę śmiało powiedzieć, że jeszcze przez dłuższy czas od jej ukończenia byłem tytułem nieprawdopodobnie zafascynowany. Nie pamiętam, abym kiedykolwiek wcześniej sięgnął po tak wiele książek nawiązujących do tematu gry, którą właśnie przeszedłem. To właśnie dzięki tej produkcji tak wiele dowiedziałem się o zakonie templariuszy, a także o samych asasynach i ich wielkiej wojnie. Był to dość ciężki okres mojego życia, ponieważ trafiło akurat na czas zakończenia studiów, kiedy to pisałem moja pracę licencjacką, a że moja fascynacja tematem była ogromna... tak, tak, dokładnie. Elementy historii o naszych bohaterach w bieli trafiły także i do pracy dyplomowej. Jakież to musiało być zdziwienie mojego promotora czytającego te młodzieńcze wypociny... ale cóż, to wszystko już za nami, aczkolwiek, co chwilę dowiadujemy się o nowej grze, która dodaje kolejny epizod w tej jakże ciekawej sadze Assassin's Creed.

Po kilku latach od wydania pierwszej części i przejściu kilku następnych tytułów, byłem już znudzony powtarzalnością, małym urozmaiceniem grafiki itp. Sytuacja diametralnie sie zmieniła ostatnio, gdy z czystej ciekawości sięgnąłem po mniejszy tytuł sagi, Liberation HD, w którym głównym bohaterem jest młoda dama. Wspomne jedynie, że nie grałem wtedy jeszcze trzecią część przygód asasyna. Po przejściu gry na niemal sto procent, zainteresowałem sie tym, że trzecia pełnoprawna część serii (nie liczę takich pozycji, jak Brotherhood, czy Revelations) przenosiła gracza do nie aż tak odległej Ameryki, która dopiero rozwijała swoją potęgę. Osobiście, jestem wielkim fanem tych klimatów, a możliwośc spotkania tak znamienitych ludzi (w grze oczywiście), jak Washington, tylko wyostrzyło mój apetyt na przejście gry.

Starałem sie nie czytać recenzji, ani opinii o grze, ażeby nie postawić przed nią zbyt wysokiej poprzeczki, ani nie zrazić się do niej po przeczytaniu pierwszych krytyk graczy. Miał to być tytuł, który przechodzę z czystej przyjemności. Najlepsze jednak jest to, że trzecia część gry stała na mojej półce już dobrych kilka miesięcy, albowiem, jak przystało na kolekcjonera, zebrałem wszystkie części sagi i pięknie ustawiłem w szafie. Gdy po raz pierwszy odpaliłem tytuł na komputerze, poczułem powiew świeżości. Postać poruszała się inaczej względem poprzednich części serii, a co ważniejsze, wyglądała inaczej. Wszystko w sumie wydawało się być jak do tej pory w porządku. Mechanika gry nie była skomplikowana, ot taka łatwa i przyjemna gierka na kilka zimowych wieczorów. Przepiękna muzyka przygrywała z głośników przypominając mi tą z klasyka gatunku (Wiedźmina, część pierwszą). I tak to płynął czas, jak woda w bystrej rzece, aż doszedłem do końcówki wprowadzenia (która z resztą trwała dobrych kilka godzin) i przez cały kolejny dzień zbierałem opadniętą szczękę z podłogi. No to, co zaserwowali graczowi autorzy gry było dla mnie tak niespodziewane, że w życiu bym sie tego nie spodziewał. Oczywiście, może to wychodzi z faktu, iż nie przeszedłem poprzednich części gry z należytą uwagą, no ale to... i to w taki sposób? Naprawdę? Wow...

Tak, zdecydowanie tego rozwiązania się nie spodziewałem i muszę przyznać, że jeśli miało to wywołać efekt wow na graczu, to twórcom się zdecydowanie udało tego dopiąć. Jak dla mnie, to trzecia część serii jest najciekawsza, jesli chodzi o ścieżkę fabularną. Przebija ona chyba wszystkie inne części. Tak, czytałem recenzje gry. Tak, wiem, że są bardzo różne oraz tak, szanuję to, co myślą inni, dlatego też wypowiadam się jedynie za siebie. Powtórzę zatem, trzecią część Assassin's Creed uważam za rewelacyjną zarówno z punktu widzenia muzyki, jak i zarysowanej fabuły oraz postaci. Dostajemy tutaj możliwość wcielenia sie w kilku bohaterów, co czyni grę jeszcze bardziej atrakcyjną, a mowa tu zaledwie o trybie kampanii dla jednego gracza.

To pierwsza gra tej serii, w której bardziej utożsamiam się z templariuszami, aniżeli asasynami, a to własnie dzięki ciekawemu zabiegowi twórców. Bardzo odważne rozwiązanie, którego jednak nie zamierzam zdradzać. Być może nie czytaliście jeszcze recenzji, ani nie graliście w ten tytuł. To jest właśnie ten moment, w którym bez zbędnych wyrzutów możecie po niego sięgnąć i pozwolić mu na zauroczenie Was piękną grafiką oraz dźwiękiem, bo o fabułę możecie być spokojni. Jeżeli graliście w poprzednie części, albo te późniejsze, ale jakimś cudem ominął Was świat Ameryki czasów Washingtona, to nie traćcie ani chwili dłużej. Gorąco polecam, tu prawdziwa historia spotyka fantastykę...

DREN - 10 miesięcy temu

Assassin's Creed III to dobra gra, z bardzo ciekawą kampanią(przeszłości ) z genialną muzyką i z bohaterem choć bez charyzmy to nieźle walczy tomahawkiem;) grę przeszedłem 2 razy i za każdym razem świetnie się bawiłem, ale ......... zakończenie Dezmoda i jego misje i cała postać ;) psuje obraz gry jeszcze miasta Boston i Nowy York to miasta bez duszy jak Rzym czy Konstantynopol i po pewnym czasie gra robi się nudna.

10
quba - 4 miesiące temu

http://gramynamaxa.pl/news/7608-gnm-plus-​256-juz-dostepny

00

Krzysztof Lewandowski

Specjalista ds. IT, publicysta i autor opowiadań fantasy, oraz sci-fi. Na co dzień student kilku kierunków. Grami zajmuje się od dłuższego czasu, a od kilku lat czynnie bierze udział w ich tworzeniu. Zawsze pisze to, co myśli, a każdy artykuł czy recenzję szlifuje niczym bezcenny diament po to, aby czytelnik miał jasność przekazu. Uwielbia muzykę, która jest jego pasją, a także podróże i aktywne spędzanie czasu. 

Brak gorących dyskusji