PGA 2017 - Dzień 2 - relacja

Czy warto było pojechać na tegoroczną edycję Poznań Game Arena? Za chwilę się o tym przekonacie...

Gdy wsiadłem do autobusu, który miał zawieźć mnie do Poznania, gdzie od lat uczestniczyć można w targach PGA, moje oczekiwania względem tegorocznej edycji były dość duże... Pomimo głosów sceptyków, cały rok czekam, aby móc być częścią tej ogromnej machiny, którą napędza rynek gier komputerowych i nowych technologii, a w nim, jak zapewne wiecie, ciągle pojawiają się nowinki i ciekawostki. Tak więc, rozentuzjazmowany i pełen nadziei dojechałem do Poznania.

Pomijając wszelkie formalności, które i tak, wiadomo, trzeba załatwić, moją uwagę przykuło nieco inne rozlokowanie hal wystawowych, a w szczególności wrażenie, że jest ich po prostu więcej. Na tej ogromnej przestrzeni wystawowej swoje miejsce znalazły gry indie, ale także wielcy wystawcy, którzy postarali się, aby wszystko było świetnie przygotowane.

Poza targami PGK, które rozpoczęły się 6.10, w kolejnych dwóch dniach, czyli 7-8.10 równolegle współistnieją także inne imprezy, takie jak Happy Baby, Hobby oraz Aqua Zoo, ale o nich więcej opowiem w kolejnej relacji. Dzisiaj zaś skupmy się na tym, co mieli do zaoferowania nam mniejsi wydawcy. W tym roku nie będę opisywał wszystkiego, co tylko można zobaczyć, ale przedstawię kilka perełek, które już niedługo będą mogły cieszyć oko , ale także (uwaga!) ucho gracza, a to za sprawą pewnej niecodziennej produkcji, o której będziecie mogli przeczytać już za moment.

Pierwszą grą, którą chciałbym Wam przedstawić jest Play with me. Jest to nietypowa gra, która łączy ze sobą elementy escape roomu, a także iluzje optyczne. Produkcja ta zawiera wiele nowatorskich rozwiązań, dzięki którym gracz będzie musiał nieco pogłówkować i użyć przedmiotów, które posiada w swoim otoczeniu. Przykład? Bardzo proszę. Otóż na naszym monitorze pojawia się napis, ale nie możemy go w żaden sposób przeczytać, potrzebne będzie lusterko, które umożliwi odszyfrowanie wiadomości. Mało? Oto kolejny smaczek gry... Aby przejść dalej musimy zadzwonić (tak, z naszego prawdziwego telefonu) na numer, który zostanie nam podany w grze, a automat poda nam hasło, dzięki któremu ruszymy fabułę do przodu. Co prawda, na PGA nie można było przetestować wszystkich tych elementów mechaniki gry, ale developer, z którym rozmawiałem powiedział, że już niebawem będziemy mogli się o tym sami przekonać grając w powyższy tytuł.

Kolejna gra, która zaskoczyła mnie swoją nietuzinkową fabułą to My memory of us. Produkcja opowiada o losach dwojga dzieci, którym przyszło żyć w czasach konfliktu zbrojnego. Nie jest powiedziane do jakiego wydarzenia konkretnie gra się odnosi, aczkolwiek dzieci muszą przetrwać w okresie wojny. Mamy tu do czynienia z robotami, które (z tego, co udało mi się zauważyć) markują ludzi czerwonym barwnikiem (pozostała część gry jest czarno-biała), co umożliwia ich odnalezienie i eliminację. Skille naszych bohaterów są przygotowane tak, aby się wzajemnie uzupełniały, a możliwość skradania się, albo szybszego biegu, które są przypisane konkretnym postaciom bardzo intuicyjnie pozwalają nam dokonać wyboru, którą z nich chcemy w danej chwili kierować. Tytuł ograłem na platformie PC z użyciem pada od Xboxa. Sterowanie było bardzo dobrze przemyślane i nie sprawiało żadnego kłopotu nawet w pierwszych momentach gry.

Driftland the magic revival to kolejna pozycja na mojej liście do polecenia. Jest to strategia czasu rzeczywistego, która dzięki silnikowi Unreal Engine 4 urzekła mnie swoją oprawą graficzną. Jest to rewelacyjnie wyglądający tytuł, który na dużym ekranie po prostu powala szczegółowością wykonania i płynnością rozgrywki. Wyobraźcie sobie świat systematycznie niszczony przez magów różnych frakcji, który przez ich niekończącą się walkę rozrywa się na kawałki... wcielając się w naszego bohatera, który z pewnych oczywistych względów również jest magiem, próbujemy go ocalić od upadku. To, w jakim stopniu nam sie to uda, zależy już tylko od nas i naszej kreatywności, ale pamiętajmy, że wróg czeka za rogiem... W tej grze dostaniemy do dyspozycji różnego typu ustawienia, które w znaczny sposób wpłyną na naszą rozgrywkę. Będziemy mogli wybierać wielkość map, frakcję, która poprowadzimy, a docelowo, każda z nich będzie opowiadała tą samą historie z różnych punktów widzenia, tak więc rozgrywka będzie bogata w niuanse i zawiłości płynące z różnic kulturowych naszych bohaterów. Developer zapewniał mnie, że osoby, które lubią zarówno dynamiczną walkę, jak i te ceniące sobie eksplorację i rozwój cywilizacji będą zadowolone. Tak więc warto poczekać i dać temu tytułowi szansę zagoszczenia na naszych domowych komputerach.

Perełką, która zostawiłem sobie na koniec dzisiejszej relacji będzie gra muzyczna o tytule Note wizard. Dlaczego jest ona tak wyjątkowa? Jeśli myślicie, że będzie to jedynie tytuł do poklepania podczas drogi do szkoły, czy pracy, to nic bardziej mylnego. Co prawda, gra w chwili obecnej jest jedynie pokazana na targach i nie można w nią pograć gdzie indziej, ale widziałem i miałem przyjemność pograć sobie w nia na tablecie, i musze przyznać, że jest to produkt o ogromnym potencjale ze względu na jego walory edukacyjne. Czemu? Zapytacie... ano temu, że Note wizard ma za zadanie nie tylko dostarczyć banalnej rozrywki, ale także pomóc w nauce nut, pauz oraz pozostałych znaków używanych w muzyce. Może nie brzmi to dość zachęcająco dla osoby, która nie interesuje się tematem, ale zapewniam, że pod płaszczykiem zwykłej gry muzycznej znajduje się dużo więcej. Przykładowo, czy kiedykolwiek chodziła Ci po głowie jakaś melodia, a wiesz, że możesz ją do czegoś jeszcze wykorzystać w późniejszym czasie, albo masz pomysł na dobrą piosenkę, ale nie wiesz jak się zapisuje notację na pięciolinii, odpalasz sobie powyższą produkcję, grasz na klawiaturze, która wyskoczy na ekranie tabletu, a nuty same będą zapisywać się na pięciolinii. Czyż to nie piękne?

Jeśli spodobała Ci się dzisiejsza relacja z targów PGA 2017, to zapraszam do lektury kolejnej, która juz niebawem.

Brak komentarzy, Twój może być pierwszy...

Krzysztof Lewandowski

Specjalista ds. IT, publicysta i autor opowiadań fantasy, oraz sci-fi. Na co dzień student kilku kierunków. Grami zajmuje się od dłuższego czasu, a od kilku lat czynnie bierze udział w ich tworzeniu. Zawsze pisze to, co myśli, a każdy artykuł czy recenzję szlifuje niczym bezcenny diament po to, aby czytelnik miał jasność przekazu. Uwielbia muzykę, która jest jego pasją, a także podróże i aktywne spędzanie czasu. 

Brak gorących dyskusji