Na ten tytuł czekałem niemal od chwili pierwszej zapowiedzi. Bad Company 2 jest świetną strzelanką, Battlefield 3 miał być jeszcze lepszy – i w istocie jest. Dodatkowo priorytetem była wersja na komputery osobiste, co w dzisiejszych czasach jest ewenementem. Dla fanów poprzedniej części serii to już wystarczająca rekomendacja. Ale zagłębmy się w szczegóły, po kolei...
Pozwolę sobie zacząć od elementu, który najbardziej rozczarowuje w Battlefield 3. Mam na myśli kampanię dla pojedynczego gracza. DICE ewidentnie starało się naśladować Modern Warfare – problem w tym, że hollywoodzko-blockbusterowy styl i schematy tej serii najlepiej wypadają w połączeniu z mechaniką i rozgrywką, którą proponuje studio Infinity Ward. Produkcja Szwedów oferuje inną, mniej arcade’ową mechanikę, jest wolniejsza – w efekcie więc to, co sprawdza się w konkurencyjnym tytule, nie zachwyca w Battlefield 3.

Fabuła nie jest warta tego, żeby się o niej rozpisywać. Standard – terroryści, konflikt na Bliskim Wschodzie, zagrożenie związane z atomówką. Nihil novi, niestety. Do wrogów strzela się całkiem przyjemnie, a to za sprawą świetnego odwzorowania „zachowania” broni, niestety ogólne wrażenie psuje słaba sztuczna inteligencja, a także – momentami – bardzo irytujące skrypty. W pewnej misji strzelali do mnie niewidzialni żołnierze, innym razem skrypty pogryzły się z odpalaniem QTE, przez co musiałem rozpoczynać poziom od nowa. Kampania dla pojedynczego gracza jest przede wszystkim popisem możliwości silnika graficznego oraz – co najwyżej – przeciętnym doznaniem. Może dwie sceny robią duże wrażenie, ale znowu – to w 90% zasługa grafiki.
Frostbite 2.0. to dzieło sztuki. Battlefield 3 w wersji pecetowej to w chwili obecnej najlepiej wyglądająca produkcja na rynku. Modele postaci są najwyższej jakości, animacje bardzo naturalne, efekty cząsteczkowe robią niesamowite wrażenie. Chwilami programiści lekko przeginają z efektem odblasku, ale to szczegół. Kiedy zostałem poczęstowany – w jednej chwili – widokiem wody tryskającej z rur, kłębami dymu, światłami , iskrami i ogniem z luf, a liczba klatek na sekundę wcale nie spadła, naprawdę poczułem, że DICE nie rzucało słów na wiatr zapowiadając, że Battlefield 3 jest robiony przede wszystkim z myślą o pecetach. Niektórych rozczarowuje system zniszczeń, ale można zrozumieć zamysł twórców – pozwolenie na niszczenie dosłownie wszystkiego znacząco wpłynęłoby na schemat rozgrywek w sieci (szczególnie na mapach miejskich).
Napisałem o wideo, ale nie zamierzam pominąć audio. Udźwiękowienie to jedna z większych zalet serii Battlefield – trzecia część również zdaje egzamin. Odgłosy broni, pojazdów, okrzyki żołnierzy, odpowiednie odwzorowanie odległości źródeł dźwięku, wybuchy – w Battlefield 3 to cudowna symfonia. Również muzyka nie odstaje jakością – elektroniczno-orkiestrowe brzmienia towarzyszą przez całą rozgrywkę, a unowocześniony motyw przewodni serii wywołuje bardzo pozytywne wrażenie.

Battlefield 3 oferuje całkiem rozbudowany tryb kooperacji – pojedyncze misje z kampanii singlowej są wykonane starannie i odpowiednio przeniesione w „realia” co-opa, jednak są tylko odskocznią i dodatkiem. Poziom trudności oparty jest na pracy skryptów, które momentami naprawdę przesadzają ze spawnowaniem wrogów. Kooperację w tej grze polecam wypróbować wyłącznie ze znajomym – komunikacja jest często niezbędna.
Głównym daniem serii Battlefield był, jest i będzie tryb multiplayer. Początkowe zapowiedzi studia DICE o dużym podobieństwie do Battlefield 2 były co prawda przesadzone (rozgrywka bardziej przypomina Bad Company 2), ale tryb wieloosobowy zdecydowanie nie zawodzi. Zadowala różnorodność map, customizacja broni jest lepsza niż w poprzedniej części serii, a pojazdy oraz skala rozgrywki sprawiają, że gracz ma poczucie uczestnictwa w dużym konflikcie. Fani serii z radością wskoczą do meczów na wielkich mapach w trybie Conquest Large, natomiast wszyscy preferujący bardziej skromne spotkania z wrogami mają do dyspozycji (nowość w serii!) tryb Drużynowego Deathmatchu na „wycinkach” z dużych map. Oczywiście powracają też inne tryby takie jak Rush, czy Deathmatch pomiędzy czteroosobowymi oddziałam.
Multi w Battlefield 3 pozwala nam robić to, na co tylko mamy ochotę. Chcemy specjalizować się w pojazdach? Nie ma problemu – jeżeli jesteśmy wystarczająco dobrzy, możemy przez cały mecz wspomagać drużynę przy pomocy myśliwca, lub śmigłowca. Zupełnie inne wrażenia przynosi rozgrywka „piechurska”. Niektóre mapy są tak ogromne, że można załamać ręce, kiedy nikt nie zatrzyma się, by nas podwieźć do najbliższego punktu. Bardzo ważna jest gra zespołowa – pojazdy muszą wspierać piechotę, a piechota musi uprzykrzać życie wrogim inżynierom z wyrzutniami rakiet i minami. Klasy wykonane są z pomysłem – każda to inny styl rozgrywki, ale wszystkimi gra się przyjemnie. Satysfakcję przynosi celny headshot ze snajperki, ale też zestrzelenie upierdliwego myśliwca celnym strzałem ze Stingera.

Wady trybu dla wielu graczy to raczej drobnostki, jednak – momentami – całkiem irytujące. System unlocków dla pojazdów może się nie podobać, nie daje bowiem szans nowicjuszom na zdobycie punktów doświadczenia i na przetrwanie. Bo jak tu utrzymać się w powietrzu myśliwcem, który nie ma flar na wyposażeniu? Na szczęście lepiej pomyślane są już wszelkie dodatki i perki, które odblokowujemy dla piechoty. W grze cały czas zdarzają się także drobne bugi, jednak – na szczęście – są eliminowane przez kolejne aktualizacje. Szkoda również, że twórcy nie zdecydowali się zmusić graczy do współpracy poprzez zmniejszenie liczby punktów za zabójstwa, a zwiększenie za czynności typowo wspierające drużynę. Ponarzekałbym także na głupotę i egoizm graczy... Ale cóż, to już nie jest wina DICE.
Battlefield 3 nie zawodzi, o ile decydujemy się na ten tytuł ze względu na multiplayer. Choć wciąż świetnie się bawię w trybie dla wielu graczy, to jednak nie mogę zwyczajnie przymknąć oczu na naprawdę średni singiel. Twórcom z DICE życzę, by nie starali się w przyszłości naśladować konkurencji, lecz wymyślili własny schemat. Przydałoby się także, by poprawili drobne błędy w mechanice rozgrywki i systemie rozwoju w multi. Jeżeli to zrobią, to Battlefield 4 z pewnością będzie grą idealną.
8.5/10 (ocena z audycji to również 8.5)










W multi wole Killzone3 i MW3 jakos lepiej mi podchodzi :) BF3 jest na 3 miejscu razem z BC2 :)
Na samym końcu powinny być pokazane plusy i minusy.
Co to za czarna kreska robiona w paincie na pierwszym zdjęciu.
qqqqq fakt ktos ladnie do wałoł xd
Hm, faktycznie :P Poprawiłem, dzięki.
Plusów i minusów nie będzie, bo wiem, że ludzie często patrzą tylko na to, wyrwane z kontekstu, a potem w komentarzach odnoszą się właśnie do tego, pojedynczego "plusa", czy "minusa". Chcę zachęcać ludzi do czytania ze zrozumieniem. Ta sztuka jakoś zanika :f
Jaja sobie robicie!? A ja liczyłem na reckę z konsoli (PS3 najlepiej)! No cóż. Jak nie wóz to przewóz.
Wręcz przeciwnie. Recki konsolowych gier dostajecie na audycjach - zazwyczaj ja opieram się na wersjach PC : >
Battlefield 3 posiada świetny multi,jest bardziej taktyczny i zespołowy.Tu nie ma bezmyślnego biegania i strzelania do czego popadnie,bardziej liczy się taktyka,praca w zespole i umiejętności klasy swojej postaci.Jeżeli grasz medykiem to żeby dostać punkty doświadczenia, czasami zamiast biegać i strzelać można uleczyć kompana co zaowocuje naprawdę doświadczeniem. Jeżeli zespół jest naprawdę zgrany medyk czy inżynier wykonuje co do niego należy, a kolesie w drużynie są kumaci i pomagają a nie tylko biegają po mapie żeby ponabijać headshoty,to naprawdę gra się przednie i jest funn.Nie wspominam już o pojazdach których w konkurencji bardzo brakuje,a które są BF3 jedną z najlepszych rzeczy w grze.Multi w MW3 według mnie (i nie tylko:)jest bardziej arcadowe(przykład:celownik przy strzelaniu.Zero odrzutu),co wcale nie znaczy że to zle.Po prostu jeśli chodzi o multi to są to dwa różne światy.Żeby nie było że mam coś do MW3 wręcz przeciwnie z serią jestem od początku i nie opuściłem żadnej części,po prostu COD to przecudny singiel który urywa jajca, a BF 3 to świetne multi.Singiel w BF3 to tak naprawdę tylko dodatek żeby pokazać możliwości silnika Frostbite.Według mnie bardzo dobrze że jest rynku taka równowaga i jest miejsce dla obu tytułów.
Ja jako gracz singlowy zasiadłem z miejsca do kampanii, multi natomiast nie tknąłem w żadnej postaci. Przyznać muszę że gra się przyjemnie i nie rozumiem zarzutów Autora co do "zbyt wolnego tempa rozgrywki". Jest moim zdaniem takie jak powinno, a na wysokim stopniu trudności nie ma czasu się nudzić - jedna kulka i koniec. Oczywiście całość jest strasznie oskryptowana jednak nie oszukujmy się - w dzisiejszych czasach KAŻDA niemal gra jest oskryptowana do bólu, z wyłączeniem może takich pozycji jak Skyrim. Ogólnie póki co mi się podoba, choć grę mam za free z jednego konwentowego konkursu, więc stosunku cena/jakość nie biorę pod uwagę. ;)